Zgłębianie siebie – medytacja oddechu

Medytacja może być zwykłą rutyną, ale może stać się także głębokim duchowym przeżyciem. Poznajcie moje medytacyjne odsłony.

Świadoma swojej nieskończonej natury i niezbędności udziału w kosmicznym Ciele cyklicznie udaję się w podróż do źródła. Wraz ze zgłębianiem oddechu istnienia w medytacyjnym transie pogrążam się coraz bardziej w niezmierzony ocean bycia.

Odchodzę od świata, by narodzić się na nowo. Z mądrości „eremity” wyciągam siłę do życia dalej i głębsze jego zrozumienie… Odchodzę zawsze po to, by wrócić.

Dzięki takiej medytacji odkrywam, że nie ma niczego co może mnie zniewolić.

Gdy staniesz się wolny, niezwiązany niczym… Gdy zaufasz sobie i dasz się prowadzić…

Zrozumiesz, że życie jest nieskończonym zgłębianiem prostoty i nadawaniem kontrastu zwykłej codzienności.

Prawdziwie dostrzegamy doskonałość TU I TERAZ, jeżeli oddamy się fali: jesteśmy w biegu i zatrzymaniu.

Stawiamy i realizujemy cele… i kontemplujemy samych siebie, całość drogi doświadczania i odczucia związane z tymi przeżyciami.

Poszukujemy nowych doznań i znajdujemy je, by móc zagłębić się potem w ich impresję.

Dzięki takiej fali wszystko się pogłębia i udoskonala. Dzięki medytacji oddechu i pojmowaniu jego natury i przełożenia na całość życia nasza obecność staje się bardziej wyraźna.

Można BYĆ i być… Można PRZEŻYWAĆ i przeżywać… Można stawiać CELE i cele… Z czasem, poszerzaniem świadomości, doświadczaniem, błędami, sukcesami i wspaniale przeżytymi chwilami ” po prostu”, w ciszy nauczymy się faktycznie doznawać i doświadczać wszystkich tych cudownych w swojej wyjątkowości aspektów coraz bardziej i głębiej.

Poznamy ich esencję.

To samo przeżycie objawi się nam inaczej.

Takie cykle to w moim pojęciu wieczna spirala rozwoju.

Boskość w nas staje się coraz bardziej szeroko i głęboko pojęta. JA jednostkowe, to odrębne – nasz pryzmat – jest głębsze, ostrzejsze, nabiera kontrastu… Horyzonty spojrzenia się poszerzają, a świadomość nieskończoności także jest coraz bardziej spojona z naszym istnieniem jednostkowym i przestają mieć znaczenie konceptowe pojęcia takie, jak:

  • ego
  • świadomość
  • „wyższe Ja”, „niższe Ja”

Znikają podziały, a w zgodności aspektów odkrywamy nieśmiertelne JA JESTEM.

UCIELEŚNIONY BÓG staje się jeszcze bardziej sobą. Jest to możliwe – w paradoksie Wszechświata wszystko istnieje.

BYĆ i STAWAĆ SIĘ naraz – to właśnie teoretycznie niemożliwe konceptowo stwierdzenie jest strzałem w sedno pokazującym na czym faktycznie polega świadome życie.

Paradoks: czas i bezczas łączą się w jedności.

 

Dziękuję, Wszechmocy za natchnienie, 

Jestem Tobą, a Ty we mnie…

Ogień pasji mym imieniem,

Spokój wody… wybawieniem.

Stałość ziemi moim domem,

Lecz w zwiewności wiedzę chłonę. 

 

Serafinek

Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

O Serafinek

Nie przywiązuj mnie do żadnej z przedstawionych tu tożsamości, gdyż i ja nie jestem do nich przywiązana. Wybieram je ku uciesze z Życia. Jeśli chcesz eksploruj to wyjątkowe przejawienie boskości we mnie, by dogłębnie zbadać swoje. „Kim jestem? Zapytałam siebie. Istnieniem? Marzeniem? Boskim tchnieniem? Nie… JA jestem PŁOMIENIEM.”

2 komentarze

  1. Praktyczne i istotne przemyślenia.
    Nie tylko mogę tę wiedzę uznać za swoją ,ale myślałam, że jest ona tylko mojego umysłu,serca i potrzeb ducha wytworem .

    1. Bardzo zawsze się cieszę, gdy moje teksty trafiają do osób i mogą się (czytelnicy) z nimi identyfikować. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *